Co lepsze przy last minute — 7 dni czy 10 dni?
Odpowiedź eksperta
Najpierw szybkie podsumowanie, a niżej pełne rozwinięcie odpowiedzi.
Zwykle lepsze przy last minute jest 7 dni, bo takich ofert jest najwięcej i łatwiej trafić sensowną cenę. 10 dni ma sens głównie wtedy, gdy bardziej zależy Ci na dłuższym urlopie niż na największym wyborze.
Przy last minute zwykle wygrywa 7 dni, bo rynek pakietów z Polski nadal mocno opiera się na tygodniowych układach czarterowych, a w aktualnych ofertach dominują właśnie pobyty 7-noclegowe. To oznacza większy wybór hoteli, więcej wylotów i większą szansę, że coś sensownego cenowo nagle się pojawi.
Pobyt 10-dniowy bywa bardzo fajny jakościowo, ale zwykle ma mniejszą dostępność i mniej konfiguracji do wyboru. W praktyce łatwiej go upolować wtedy, gdy jesteś elastyczny z lotniskiem, datą i kierunkiem, bo takie długości pobytu częściej wpadają jako bardziej nietypowe układy niż klasyczny tydzień.
Jest tylko jeden ważny niuans: 7 dni nie zawsze będą tańsze w każdej konkretnej dacie, bo najbardziej popularne tygodniowe terminy potrafią szybko drożeć, gdy zaczyna brakować miejsc. Ale jeśli pytasz, co jest lepsze typowo pod polowanie na last minute, a nie pod maksymalny komfort długości pobytu, łatwiej i rozsądniej celować w tydzień. Wybrałbym: 7 dni.