Jak szukać dobrych ofert last minute, żeby nie przepłacić?
Odpowiedź eksperta
Najpierw szybkie podsumowanie, a niżej pełne rozwinięcie odpowiedzi.
Najmniej przepłacasz wtedy, gdy porównujesz nie samą cenę „od”, tylko pełny koszt dokładnie tej samej oferty: to samo lotnisko, długość pobytu, bagaż, transfer, wyżywienie i typ pokoju. Dobre last minute zwykle łapie się przy elastycznym terminie i kilku lotniskach, ale sama etykieta „last minute” nie oznacza automatycznie najniższej ceny.
Najczęstszy błąd to patrzenie tylko na duży numer na kafelku oferty. Przed zakupem podróżny powinien dostać informację o cenie z podatkami i dodatkowymi kosztami, a w praktyce w ofertach potrafią dochodzić jeszcze opłaty typu TFG i TFP; do tego zakres świadczeń nie zawsze jest taki sam, bo np. Rainbow komunikuje bagaż i transfer w cenie, a TUI pokazuje, że transfer bywa usługą dodawaną osobno i trzeba go dodać przed wylotem. Dlatego porównuj cenę końcową za ten sam standard, a nie sam napis „okazja”.
Druga sprawa to moment zakupu. Promocje last minute potrafią zaczynać się już 2–4 tygodnie przed wylotem, a według FLY często najlepszy moment wypada około tygodnia przed wyjazdem, ale jednocześnie Wakacje.pl podaje, że takie oferty bywają też droższe od tych samych wyjazdów kupowanych wcześniej nawet o około 1000 zł od osoby. Nie warto więc czekać w ciemno tylko dlatego, że cena jeszcze może spaść.
W praktyce najlepiej obserwować 1–2 konkretne kierunki, sprawdzać kilka lotnisk wylotu i zawsze czytać świeże opinie o hotelu, bo tani obiekt ze słabym jedzeniem, hałasem albo kiepskim pokojem szybko przestaje być okazją. Dobrze też patrzeć, czy oferta pokazuje najniższą cenę z 30 dni, bo to od razu mówi, czy cena realnie spadła, czy tylko wygląda atrakcyjnie. Najprostsza zasada jest taka: najpierw porównaj standard, potem pełny koszt, a dopiero na końcu łap last minute.